Choroba często spada jak grom z jasnego nieba. Po zadowalającym przebiegu okresu ciąży, nastąpiło równie niezapomniane doświadczenie trudów porodu. W badaniach maleństwa wszystko było w porządku. Jednak niedługo po tym okazuje się, że nie jest tak bajkowo, jak wyobraża sobie każdy świeżo upieczony rodzic. Nagle stajemy twarzą w twarz z ezoterycznymi diagnozami, procedurami, lekarzami i całym środowiskiem szpitalnym; obcym, przeraźliwie białym, specyficznie pachnącym, niezrozumiałym, w różnym stopniu przyjaznym lub też nie…
Często bez jakichkolwiek wyjaśnień dziecko jest zabierane i oklejane jakimiś naklejkami, plastrami, zakłada się na jego części ciała dziwaczne urządzenia, rodem z kosmosu. Jedne wysyłają tajemnicze czerwone światełko, inne to pajęczyna kolorowych kabelków, a kolejne to samopompująca się poduszka na ramieniu lub nóżce. Po co im to wszystko? Dlaczego milczenie podczas monitorowania dziecka jest takie przeraźliwe? Przecież nie jest to sekretna procedura i powinniśmy wiedzieć o niej jak najwięcej. Poza tym mamy prawo wiedzieć, co aktualnie jest wykonywane przy dziecku.
Często bez jakichkolwiek wyjaśnień dziecko jest zabierane i oklejane jakimiś naklejkami, plastrami, zakłada się na jego części ciała dziwaczne urządzenia, rodem z kosmosu. Jedne wysyłają tajemnicze czerwone światełko, inne to pajęczyna kolorowych kabelków, a kolejne to samopompująca się poduszka na ramieniu lub nóżce. Po co im to wszystko? Dlaczego milczenie podczas monitorowania dziecka jest takie przeraźliwe? Przecież nie jest to sekretna procedura i powinniśmy wiedzieć o niej jak najwięcej. Poza tym mamy prawo wiedzieć, co aktualnie jest wykonywane przy dziecku.
